Muzeum„Zbiory Marii Skalickiej”

ozdobna linia

Muzeum bibliofilsko-artystyczne

książka

ŚLADEM CZARNEJ JULKI

(tekst IM do Gazety Ustrońskiej)

CO STAŁO SIĘ Z MORCINKOWĄ KARWINĄ
W tym roku obchodzimy 125. rocznicę urodzin Gustawa Morcinka. W związku z tym 3. września w Muzeum Marii Skalickiej miało miejsce  nader interesujące spotkanie z panem Jarosławem jot-Drużyckim. Mówił on nie tylko o dziele literackim Morcinka, jakim jest „Czarna Julka”, ale także  „o starej Karwinie – mieście, którego dziś już nie ma. Jest ono nadal żywe  jedynie w pamięci naszych dziadków i pradziadków, którzy z rozrzewnieniem wspominają tamte czasy, tamtą arkadyjską Karwinę z przełomu XIX i XX wieku. Jak zauważa Jarosław Drużycki – miasta pełnego sprzeczności, gdzie panował mrok kopalń i świeciło jaskrawe słońca, gdzie język polski mieszał się z czeskim i niemieckim, gdzie niewyobrażalne wprost bogactwo sąsiadowało ze skrajną nędzą, gdzie żarliwy katolicyzm konfrontował się z wolnomyślicielską postawą socjalistów, gdzie mieszkali, jakże różni od siebie Polacy, ci ze Śląska i ci „przywandrowańcy” z Galicji.  Drużycki zafascynowany Zaolziem i lekturą „Czarnej Julki”   porównuje ją do „Pana Tadeusza”, a ówczesną Wileńszczyznę do Karwiny.   Jest bowiem „Czarna Julka” mitem o utraconej Arkadii, bo czymże jest Karwina z początku XX stulecia, jak nie śląsko-dolańskim Soplicowem, z tą jedynie różnicą, że mickiewiczowski dwór staje się morcinkowym budelem, ksiądz Robak – sztygarem Lizakiem, a ostatni zajazd – ostatnią babską rebelią w sklepie Georga Wallka na Granicach.”  (cytat  z posłowia do „Czarnej Julki” J. Drużycki)

Drużycki był autorem wystawy pod tytułem „Śladem Czarnej Julki. Karwina z czasów dzieciństwa Gustawa Morcinka”, która została pokazana w Książnicy Cieszyńskiej w lutym 2012 roku. Prezentował tam bardzo ciekawe materiały i zdjęcia, które przedstawił także podczas spotkania w Muzeum Marii Skalickiej. Oczywiście można wspominać pisarza, czytając jego biografię lub cytować fragmenty książek, co z resztą prelegent uczynił wielokrotnie podczas spotkania. Tym razem  jednak pan Jarosław skupił się na  ukazaniu szerszego tła miejsca, o którym pisze Morcinek w „Czarnej Julce”. A jest to stara Karwina, ongiś tętniąca życiem, bogata węglem. Przedstawił słuchaczom stan obecny. Porównywał  fotografie z lat dawnych i obecnych, a jest to kontrast  dramatyczny. Stara Karwina to było zadbane górnicze miasteczko, piękne budownictwo, kościoły i domy górników – tzw. budele. Dziś ruina totalna. Na naszych oczach zniknęło miasto, upadł niegdyś przebogaty region. Smutnym symbolem „zagłady” jest m.in. barokowy kościół św. Piotra z Alkantary, wybudowany w 1736 roku, który na skutek szkód górniczych obsunął się w dół aż o 37 m. Opustoszały cmentarze, wiele grobów to dziś bezimienne doły bez trumien, jakby po ekshumacji. Nie ma śladu po dawnych szybach i osadach górniczych. Miasto wyludnione prawie całkowicie: w 1930 roku mieszkało tam 22317 osób, w 1961 – już tylko 12796, zaś w roku 1991  pozostały w mieście zaledwie 1302 osoby.
Rabunkowa eksploatacja węgla kamiennego rozpoczęła się już w czasie okupacji niemieckiej. Proceder ten kontynuowano w powojennej Czechosłowacji. Potrzebni byli ludzie, w powiatach morawskich przeprowadzono werbunek ochotników na długoterminowe roboty w kopalniach zagłębia ostrawsko-karwińskiego. Do kopalń zaczęli przybywać także inni chętni z najdalszych zakątków Czech i Słowacji. Fedrowano, fedrowano, fedrowano… a gazety informowały o wykonaniu kolejnej „dwulatki” i „pięciolatki”.
Górnicy kopali węgiel pod własnymi domami, ucinając gałąź na której siedzieli. Dokonywało się swoiste samobójstwo, nie uświadamiana samozagłada miasta. Każde uderzenie kilofem odmierzało czas do końca. Zapadła się nie jedna chata i nie jeden dom. W ciągu dwudziestu kolejnych lat zapadł się pałac i park Larischa na Solcy. W 1960 roku rozebrano neogotycki kościół, potem Solca została wysiedlona i przestała istnieć. W Karwinie był rynek, fara, stały domy, były łąki porośnięte młodniakami, jeździła „tramwajka”  z Ostrawy. Z czasem po obu stronach kolejki widziano coraz więcej ruin domów i zapadniętych terenów zalanych wodą. Nie ma fary, szkół, kina. Nie ma stadionu, bibliotek, szpitala i hotelu. Ostatecznie Karwina uległa pod naporem uparcie bezsensownego, rabunkowego wydobywania węgla. Tej Karwiny, o której pisał Morcinek już nie ma. Wszystko zostało zniszczone.

W 1948 roku władze komunistyczne Czechosłowacji dokonali zmian administracyjnych: starą Karwinę z Solcą, Sowińcem, Żabkowem i Hajnrichowem połączono z Frysztatem, Rajem, Granicą i Darkowem, tworząc  jeden organizm miejski – „Wielką Karwinę”.

Na cmentarzu, na którym spoczywa wspominany przez Morcinka inżynier Celestyn Racek: „był pomnik, który  wyobrażał ogromnie smutnego anioła bez skrzydeł. Anioł opierał się o strzaskaną kolumnę i patrzył gdzieś daleko”. Ważący ok. 200 kg pomnik został w 2005 roku skradziony z nagrobka.  Jarosław Drużycki wielokrotnie poruszał ten temat w  mediach m.in. w zaolziańskim miesięczniku  ZWROT. W końcu, dzięki jego staraniom, dziś w miejscu skradzionej rzeźby  stoi marmurowa tablica z wygrawerowaną postacią smutnego anioła.
Pan Jarosław jest z zawodu etnografem, z pochodzenia warszawiakiem o wileńskich korzeniach. „Czarną Julką” zachwycił się już w V klasie szkoły podstawowej. Ciekawość Zaolzia przetrwała do dziś, przyjechał tu przed laty. Wielokrotnie z aparatem fotograficznym wędrował po starej Karwinie. To, co tam zobaczył do głębi go poruszyło. Swoje przemyślenia zawarł w niewielkiej książeczce „Hospicjum Zaolzie” wydanej w 2014 r.  (Wydawnictwo „Beskidy” – Bronisław Ondraszek).
Zainteresowanych tematem odsyłamy do przewodnika po nieistniejącym mieście pt. „O starej Karwinie przewodnik”, autorstwa Franciszka Sochora, wydanego w  2001 roku.

Nie zapominajmy o naszym rodzimym pisarzu, związanym ściśle ze Śląskiem Cieszyńskim. W związku z rocznicą urodzin Gustawa Morcinka w Muzeum Marii Skalickiej można zakupić „Czarną Julkę” oraz „Ondraszka”, które polecamy zwłaszcza uczniom, nauczycielom i bibliotekarzom.        Irena Maliborska/IM


GUSTAW (właśc. Augustyn) MORCINEK – jeden z najwybitniejszych polskojęzycznych pisarzy śląskich.  Urodził się 25 sierpnia 1891 r. w  Karwinie (obecnie Karwina-Kopalnie) w ubogiej rodzinie wozaka Józefa Morcinka. W roku 1910 opuścił rodzinne miasto i udał się do seminarium nauczycielskiego w Białej, a następnie był nauczycielem m.in. w Skoczowie, w którym zamieszkał po I wojnie światowej. Zadebiutował w „Dzienniku cieszyńskim” artykułem „Wspomnienia z przewrotu w listopadzie 1918 r.” o przejęciu władzy z rąk Austriaków na Śląsku Cieszyńskim. W okresie II wojny był więziony w niemieckich obozach koncentracyjnych w Strochovicach,  Sachsenhausen i Dachau.  Jest autorem powieści, opowiadań i testów publicystycznych o tematyce regionalnej i górniczej. Do jego najbardziej znanych utworów należy zbiór nowel „Serce za tamą” (1929), powieść „wyrąbany chodnik” (1931-32), „Narodziny serca” (1932), „Łysek z pokładu Idy”(1033), monografia „Śląsk” (1933), wspomnienia obozowe „Listy spod morwy” (1945), „Ludzie są dobrzy” (1946), „Pokład Joanny (1950), powieść historyczna „Ondraszek (1953), baśnie śląskie „Jak górnik Bulandra diabła oszukał” (1958) oraz zachowana w konwencji autobiografii „Czarna Julka” (1959).  Zmarł 20 grudnia 1963 r. w Krakowie. Został pochowany w alei zasłużonych na Cmentarzu Komunalnym w Cieszynie.

 

Polub lub udostępnij to wydarzenie