WAKACYJNA WYSTAWA

WAKACYJNA WYSTAWA – twórczość dziecięca i kukiełki z Bajki

Letnia Akademia Artystów to coroczna wakacyjna propozycja Muzeum Marii Skalickiej dla dzieci. Mali mieszkańcy Ustronia, ale też przyjezdni w pierwszej połowie lipca mogli korzystać z bogatego programu warsztatów.

Zaczęło się od projetowania wzorów na trówły, czyli skrzynie posagowe – dzieci wykonały prace zarówno nawiązujące do tradycyjnego zdobnictwa, jak i bardziej indywidualne, wykorzystując swoją wyobraźnię. Realizowały też pełen rozmachu projekt o charakterze edukacyjnym – w ośmiometrowym papierowym „kominie” przy wytężonej pracy twórczej powstawał smog, którego wycięty fragment przypomina awangardowe dzieło sztuki. Obcowały ze sztuką bardziej klasyczną malując martwą naturę, podejmowały próby tworzenia książkowej ilustracji, zasmakowały pracy rękodzielniczej ozdabiając ceramiczne kufelki kolorowymi emaliami. Zajęcia prowadzili: Dariusz Gierdal, Zuzanna Chabowska, Gabriela Pająk, Agata Chudalewska. Wszystkim dziękujmy, a zwłaszcza dzieciom.

W przerwach uczestnicy warsztatów wypoczywali w muzealnym ogródku, codziennie częstując się owocami i warzywami. Relaksowali się przy zabawach ruchowych z piłką, balonikiem, przy antystresowych kolorowanych i grach planszowych, smakowali przyprawy z różnych stron świata. Wysłuchali opowieści o pracy w teatrze, a potem bajki i wiersze czytała Halina Branny – aktorka Sceny Polskiej. Ostatniego dnia zaproponowaliśmy atrakcję w postaci wyjazdu Ustrońską Ciuchcią na Równicę.

Aktualnie urządziliśmy w Muzeum na Brzegach atrakcyjną wystawę, na której prezentujemy  najciekawsze eksponaty pochodzące z letnich spotkań z dziećmi z ostatnich siedmiu lat. Wśród nich: „Wycinajmy z Henri Matissem”, prace inspirowane sztuką naiwną, zabawne „portrety”, „Nasze świąteczne okna” malowane na szkle, fragment pełnego smogu komina. Na miejscu można się też pobawić kukiełkami ze Sceny Bajka, drewnianymi wyrobami regionalnymi – a wszystko to pochodzi z wystawy „Lalki z Bajki i koniki bujane”. Duże zainteresowanie wzbudziły drewniane gry edukacyjne z firmy PilchR.  W najbliższym czasie planujemy wernisaż, o czym poinformujemy na łamach GU, portalu Ustronia i stronie internetowej Muzeum.

Zapraszamy od wtorku do piątku w godz. 9-16, a w soboty i niedzielę w godz. 11-16.

Zapewniamy świetną zabawę!!!

Tekst zamieszczony na łamach GU nr 28 z dnia 19 lipca 2018

ZABAWY ZE SZTUKĄ i KSIĄŻKĄ

 

WAKACYJNA WYSTAWA twórczość dziecięca i kukiełki z Bajki

Letnia Akademia Artystów to coroczna wakacyjna propozycja Muzeum Marii Skalickiej dla dzieci. Mali mieszkańcy Ustronia, ale też przyjezdni w pierwszej połowie lipca mogli korzystać z bogatego programu warsztatów.

Zaczęło się od projektowania wzorów na trówły, czyli skrzynie posagowe – dzieci wykonały prace zarówno nawiązujące do tradycyjnego zdobnictwa, jak i bardziej indywidualne, wykorzystując swoją wyobraźnię. Realizowały też pełen rozmachu projekt o charakterze edukacyjnym – w ośmiometrowym papierowym „kominie” przy wytężonej pracy twórczej powstawał smog, którego wycięty fragment przypomina awangardowe dzieło sztuki. Obcowały ze sztuką bardziej klasyczną malując martwą naturę, podejmowały próby tworzenia książkowej ilustracji, zasmakowały pracy rękodzielniczej ozdabiając ceramiczne kufelki kolorowymi emaliami. Zajęcia prowadzili: Dariusz Gierdal, Zuzanna Chabowska, Gabriela Pająk, Agata Chudalewska. Wszystkim dziękujmy, a zwłaszcza dzieciom.

W przerwach uczestnicy warsztatów wypoczywali w muzealnym ogródku, codziennie częstując się owocami i warzywami. Relaksowali się przy zabawach ruchowych z piłką, balonikiem, przy antystresowych kolorowanych i grach planszowych, smakowali przyprawy z różnych stron świata. Wysłuchali opowieści o pracy w teatrze, a potem bajki i wiersze czytała Halina Branny – aktorka Sceny Polskiej. Ostatniego dnia zaproponowaliśmy atrakcję w postaci wyjazdu Ustrońską Ciuchcią na Równicę.

Aktualnie urządziliśmy w Muzeum na Brzegach atrakcyjną wystawę, na której prezentujemy  najciekawsze eksponaty pochodzące z letnich spotkań z dziećmi z ostatnich siedmiu lat. Wśród nich: „Wycinajmy z Henri Matissem”, prace inspirowane sztuką naiwną, zabawne „portrety”, „Nasze świąteczne okna” malowane na szkle, fragment pełnego smogu komina. Na miejscu można się też pobawić kukiełkami ze Sceny Bajka, drewnianymi wyrobami regionalnymi – a wszystko to pochodzi z wystawy „Lalki z Bajki i koniki bujane”. Duże zainteresowanie wzbudziły drewniane gry edukacyjne z firmy PilchR.  W najbliższym czasie planujemy wernisaż, o czym poinformujemy na łamach GU, portalu Ustronia i stronie internetowej Muzeum.

Zapraszamy od wtorku do piątku w godz. 9-16, a w soboty i niedzielę w godz. 11-16.

Zapewniamy świetną zabawę!!!

Tekst umieszczony w Gazecie Ustrońskiej nr 28 z dnia 19.07.2018

KORNEL FILIPOWICZ Romans prowincjonalny i inne historie

 

DON KORLEONE  czyli rozmowy o KORNELU FILIPOWICZ

Dziewiątego czerwca w Muzeum Marii Skalickiej odbyło się wyborne spotkanie literackie zorganizowane z okazji 105. rocznicy urodzin Kornela Filipowicza – mistrza opowiadania i małych form literackich. W związku z tą rocznicą wydawnictwo Znak zajęło się popularyzowaniem jego twórczości wydając kolejno trzy książki: „Najlepiej w życiu ma Twój kot”– listy Filipowicza i Szymborskiej (2016), „Moja kochana, dumna prowincja” (2017) oraz promowany na spotkaniu w Muzeum „Romans prowincjonalny i inne historie”. Promocja miała charakter rozmowy pomiędzy Marcinem Filipowiczem – synem Kornela, a cieszyńskim poetą Zbigniewem Machejem. W swojej interesującej rozmowie uznali, że twórczość Kornela Filipowicza powinna być publikowana tematycznie. I tak, kilka lat temu Zbigniew Machej wybrał i przygotował do druku „Opowiadania cieszyńskie” Filipowicza. Następnie ukazały się dalsze tomy wymienione powyżej, zaś wyboru dokonała najpierw Justyna Sobolewska, a następnie Wojciech Bonowicz, który mówi: „Kornel Filipowicz (1913-1990) był jednym z najwybitniejszych prozaików XX wieku. Ceniony szczególnie za krótkie formy prozatorskie. Wieloletni partner Wisławy Szymborskiej, miłośnik przyrody, piewca małych miasteczek. Przyjaźnił się z Tadeuszem Kantorem, Jerzym Nowosielskim, Stanisławem i Tadeuszem Różewiczami, Karolem Dedeciusem, Julianem Przybosiem. Był niedościgłym mistrzem, niekwestionowanym autorytetem. Jego proza jest lakoniczna i klarowna, nastrojowa i dramatyczna, a emanuje z niej niespotykaną empatia dla świata i człowieka. Poczucie humoru, duch ironii i delikatne przymrużenie oka nadają jej niezwykłą lekkość, a dar przenikliwej obserwacji sprawia, że wydarzenia marginalne, niemal banalne, pod jego piórem nabierają nowych znaczeń”.
Z kolei J. Sobolewska tak pisze: „Kiedy po latach wróciłam do opowiadań Filipowicza, zadziwiło mnie jak bardzo współczesnym zdaje się pisarzem, jak wiele mówi o nas. Jest obserwatorem tak czułym i tak wnikliwym, że trudno wychodzi się z jego opowiadań. Po tej podróży współczesna literatura może się wydać rozczarowująca (…) Moim zdaniem zwłaszcza „Moja kochana dumna prowincja” wydobywa blask, uniwersalność i ponadczasowość tej prozy.”
Marcin, syn pisarza tak wspomina ojca: „K. Filipowicz przeżył dwie wojny światowe. Był więźniem obozów koncentracyjnych m.in. w Gross Rosen. Wrócił kompletnie wyniszczony fizycznie, jednak nie utracił ducha W jego książkach – pisanych bezpośrednio po wojnie – znalazło się wiele tekstów nawiązujących do przeżyć z tego okresu. Jest znany z utworów podejmujących tematykę dylematów moralnych, szczególnie trudnych w czasie okupacji niemieckiej. W swojej twórczości próbował wniknąć w zagadkę duszy ludzkiej. Z przekonania ateista, miał duże poczucie sprawiedliwości, był empatyczny i czuły na ludzką krzywdę. Jego twórczość była odbiciem życia. Zawsze opowiadał się po stronie ludzi pokrzywdzonych, potrzebujących.

Scenerię wielu utworów stanowiły miejsca nad wodą.  Ale nie o ryby tu chodziło. Choć wędkarstwo było jego pasją, były one raczej pretekstem do snucia rozważań na temat natury ludzkiej: zmagania z samym sobą, atawistycznej skłonności do rywalizacji, zazdrości, wreszcie upływu czasu i starzenia się.

Odrębnym wątkiem rozmowy było nawiązanie do wieloletniej obecności Filipowicza w Cieszynie, zarówno tej osobistej jak i jego rodziny. Pisarz, urodzony w Tarnopolu, większość życia spędził w Krakowie, to jednak już
w dziewiątym roku życia znalazł się w Cieszynie, gdzie przebywał aż dwadzieścia dwa lata. W Cieszynie przyszły pisarz uczęszczał do szkoły podstawowej, a później do cieszyńskiego Państwowego Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczego, gdzie był uczniem (a po latach przyjacielem) Juliana Przybosia. Chociaż Cieszyn z okolicami uważał za prowincję – to wspomina ją czule, zwłaszcza w „Opowiadaniach cieszyńskich”.  Filipowicz bardzo lubił przyjeżdżać do Cieszyna, nawet po wielu latach. Aktualnie wizyty są kontynuowane przez rodzinę w związku z corocznym odwiedzaniem grobów.

Jak wspomina poeta Bronisław Maj  „(…)  my „młodzi” adepci pisarstwa: Jurek Pilch, Zbyszek Machej, ja i inni…  nazywaliśmy go „Korleone”. Był dla nas bezdyskusyjnym autorytetem, busolą i pionem, był wzorem, może nawet ideałem: faceta, pisarza. To był – dla nas, „gówniarzy”, ale nie tylko dla nas – rozumiejący, a jak trzeba surowy Ojciec, Pisarz Prawdziwy. Powściągliwy, wyciszony, nigdy nie narzucał się ze swoim zdaniem, zawsze miał czas, zawsze wysłuchiwał, zawsze rozmawiał; on, dorosły facet, traktował nas jak niemal równych sobie, przy nim i my czuliśmy się ważni i poważni. Była w nim jakaś spokojna, cicha siła.” Filipowicz był więc dla młodych prawdziwym „Donem”, odegrał w ich życiach ważną rolę, lecz i owi młodzi podopieczni byli ważni dla niego – jako przyszłość literatury.

Podczas spotkania w Muzeum na stole leżały wszystkie książki Filipowicza wydane ostatnio przez Znak, nie zabrakło chętnych do zakupu, prawie wszystkie znalazły właścicieli.

Irena Maliborska

 

DROGI PRZEZ KSIĘSTWO CIESZYŃSKIE – czyli jak dawniej podróżowano


Drogi przez Księstwo Cieszyńskie

 W sobotę, 2. czerwca w Muzeum Marii Skalickiej odbył się drugi z serii wykładów poświęconych Księstwu Cieszyńskiemu. Na poprzednim, kwietniowym, antropolog kultury Władysław Żagan opowiadał o fladze Księstwa, a tym razem przybliżył zaciekawionemu  audytorium tematykę dawnych podróży.

Kilkaset lat temu podróż miała charakter odmienny od tych, jakie odbywamy współcześnie a i sami podróżnicy różnili się nieco. Na samym wstępie prelegent zaznaczył, że nie było w omawianych czasach podróży bez celu. Cel musiał być i to konkretny, czemu nie trudno się dziwić, biorąc pod uwagę z iloma trudnościami i niebezpieczeństwami wiązało się wyruszenie w drogę. O trudnościach i niebezpieczeństwa również była mowa, w pierwszej kolejności jednak słuchacze mogli się zapoznać ze specyfiką szlaków Księstwa Cieszyńskiego, które jest wszak motywem przewodnim cyklu wykładów.

W wiekach średnich przez jego tereny wiodły ważne europejskie szlaki handlowe. Można było podróżować przez Morawską Bramę i doliną Olzy, w kierunku Gdańska, na Węgry, do Krakowa, do Wiednia, a stamtąd dalej chociażby do Rzymu… Cieszyn, ze względu na swoje dogodne położenie względem tych dróg miał jak najlepsze szanse rozwoju. Podróż przez nasze okolice była, jak na tamte czasy, wygodna, ponieważ miasta takie jak Bielsko, Cieszyn i Frydek były oddalone od siebie o dzień pieszej wędrówki i zapewniały możliwość bezpiecznego noclegu. Były też oczywiście szlaki lokalne, chociażby miedziane i solne. Wszystkie te drogi można było oglądać na starych mapach ukazanych na prezentacji.

Jak zostało wspomniane, dawne podróżowanie przez Księstwo Cieszyńskie, jak i przez inne tereny Europy wiązało się z trudnościami. Było na przykład kosztowne. Współczesne opłaty za autostrady nie są wcale nowym pomysłem, gdyż niegdyś użytkownicy dróg opłacali myto, a także należności za chociażby przekraczane mostów. Te koszty nadal jednak były mniej dotkliwe niż konsekwencje spotkań z grasującymi powszechnie zbójnikami. Ów krwawy temat zelektryzował publikę. Antropolog opowiadał o najsłynniejszych zbójcach naszego regionu. Był wśród nich chociażby sławny Ondraszek, stracony później na cieszyńskim rynku, ale także Xavier Joachim zwany Podciepem, rycerz-rozbójnik Bełka oraz grasujący w okolicach Bielska Klimczak. Temu ostatniemu swoją nazwę zawdzięcza góra Klimczok, gdzie zbójecka banda miała swoją kryjówkę.

Na sam koniec wykładu pojawiła się ciekawostka odnośnie mapy Księstwa Cieszyńskiego z roku 1723. Autor, Jonasz Nigrini, powinien zamieścić na niej tekst wychwalający Cesarza, ale z powodu osobistych animozji postanowił zastąpić go pochwałą uzdrowiskowego regionu, w którym można było zażywać żętycowych kuracji. Była to więc pierwsza turystyczna reklama naszych okolic, a przedruk owej mapy wchodzi w skład ekspozycji muzeum.

Kolejne wykłady dotyczące Księstwa Cieszyńskiego odbędą się w Muzeum Marii Skalickiej jesienią, a dotyczyć będą między innymi biografii Cieszyńskich Piastów.

Ewa Depta

Artykuł ukazał się w Gazecie Ustrońskiej z dnia 7. czerwca 2018 r.

 

 

POROZMAWIAJMY O KSIĘSTWIE CIESZYŃSKIM

W błękitnym polu orzeł złoty w koronie…

7 kwietnia odbyło się w Muzeum Marii Skalickiej interesujące spotkanie z historykiem i antropologiem kultury Władysławem Żaganem. W swojej prezentacji multimedialnej przedstawił herby Księstwa Cieszyńskiego od czasów najdawniejszych do współczesności. Była to ciekawa opowieść na co żywo reagowała liczna publika.

„Odtworzona według współczesnych standardów heraldycznych flaga Księstwa Cieszyńskiego, które funkcjonowało nieprzerwanie w latach 1290-1918 obejmując zachodnią część Beskidu Śląskiego, wschodnią część Beskidu Śląsko Morawskiego oraz leżące u jego podnóży przemysłowe obszary węglowe Zagłębia Ostrawsko Karwińskiego i wysuniętego na północny wschód tzw. Żabiego Kraju. Stolicą był zawsze Cieszyn, ale bardzo ważną rolę odgrywały też pozostałe miejscowości.  Zwiedzając Bielsko-Białą, Ostrawę, Frydek-Mistek, Skoczów, Karwinę, Bogumin, Wisłę, Ustroń, Jabłonków, Trzyniec, Hawierzów, Strumień, czy Czechowice-Dziedzice, do dziś trafić można na wiele pamiątek z czasów świetności Księstwa Cieszyńskiego, podobnie jak w mniejszych miejscowość przyciągających turystów na tereny Księstwa takich jak Brenna, Istebna, Koniaków, Jaworzynka, Herczawa, Mosty, Orłowa i wiele innych.

Obecnie, po prawie stu latach rozerwania przez graniczne szlabany, dzięki wspólnej polityce Polski i Czech w ramach UE i Grupy Wyszehradzkiej można zaobserwować coraz więcej działań społecznych w zakresie kultury i turystyki. Przypominają one o tym , że granica to nie tylko linia na mapie, a żyjący tu ludzie chcą utożsamiać się ze spuścizną Księstwa Cieszyńskiego. Tutaj zawsze potrafili w zgodzie mieszkać obok siebie Polacy, Czesi, Niemcy, Żydzi, katolicy, ewangelicy, szlachta, mieszczanie, chłopi, robotnicy i górale, zaś każdy przybysz był tu serdecznie witany niczym długo oczekiwany gość.

Ostatnio pojawił się pomysł historyków i miłośników regionu aby odtworzyć flagę Księstwa Cieszyńskiego. Nadrzędnym celem tej inicjatywy jest popularyzacja historii, kultury i tradycji regionu oraz stworzenie turystycznej marki terytorialnej „Księstwo Cieszyńskie”. Inicjatorzy podkreślają, że ich działania mają charakter apolityczny, a wynikają one z ich miłości i fascynacji lokalną kulturą oraz chęci promowania i dzielenia się nią za zewnątrz”.

Zainteresowanych kierujemy na stronę www.ksiestwocieszynskie.com

Na tym nie skończył się temat Księstwa Cieszyńskiego, bo już w sobotę 2 czerwca pan Władysław przedstawi temat „Drogi przez Księstwo Cieszyńskie – czyli jak dawniej podróżowano”.

Oprac. na podst. dostępnych materiałów  Muzeum Marii Skalickiej